3.03.2014
W UK mokro i dużo Polaków. W DE mówią po niemiecku. W Kanadzie zimno i problem z uprawnieniami. W Australii? Są pająki, skorpiony, węże, boksujące kangury, pożary lasów, zimy stulecia do roku i 50 stopni w lecie. Jest ocean, góry, milion wysp w okół do zwiedzenia, na których co miesiąc są trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów. To jest to! :D
Nie mogłam spać pół nocy. Eh jak dobrze ja znam to uczucie... i jakże je kocham nieziemsko! Rozmyślamy, liczymy, kombinujemy, czytamy... oczywiście nie ma to najmniejszego sensu, bo w głębi serca decyzja się już podjęła i nic jej nie zmieni, co najwyżej jakaś katastrofa może ją delikatnie odłożyć w czasie.
Nasza strzałka wyznaczająca najbliższy ważny cel w życiu właśnie się przestawiła na południowy wschód. Bardzo południowy wschód.
Chce ktoś trochę adrenaliny? Bo mi aż szumi w głowie z nadmiaru. Chce mi się skakać, tańczyć, śmiać się do utraty tchu... w sumie nawet to robię :D
Coś się zmieniło? Nie. Nadal siedzę na kanapie z laptopem na kolanach, dłubię artykuł dla mojego głównego zleceniodawcy, zaraz się zabiorę za pakowanie przesyłek, żeby o 16 wyjść bo Bena... i cieszę się jak głupia.
18.03.2014 (po wysłaniu ok. 250 odpowiedzi na oferty pracy)
Ucieka nam ta Australia jakoś... ucieka w czasie. Możemy załatwić wizy studenckie, jechać i szukać roboty, ale tak nie chcemy. Chcemy pracować w swoich zawodach, a to wymaga uzgodnień dyplomów, uprawnień, certyfikatów...
A Australia to śmieszny kraj... certyfikat wydany w Warszawie jest nieważny. Ten sam certyfikat wydany w Londynie - już tak. I nie ma znaczenia, że to ten sam dokument, tak samo wygląda, tylko wydaje go inny oddział. I tak ze wszystkim. Podpowiedziano nam, żeby wyjechać na jakiś czas do UK jeśli mamy możliwość, tam chwilę popracować, porobić ichniejsze "uprawnienia" i wtedy mamy drogę otwartą. Bez względu na to czy mamy Angielskie czy Polskie paszporty...
Nie chcę do UK... Mam dość Polaków, Polski i polskości. Oczywiście uogólniam, nie chcę nikogo obrażać, proszę się nie obrażać... ale mam dość tego syfu na ulicach, trawników na których jest więcej psich odchodów niż ziemi, wszędobylskiego złodziejstwa i systemu pracy polegającego wyścigu szczurów i udupianiu się nawzajem zamiast na kooperacji... nosz nie mogę się już na ten kraj patrzeć...
a w UK się zrobiło bardzo polsko... :/ tylko do tego ciągle pada...
chyba pozostaje mi tylko nadzieja, że się mylę...
zmieniamy kierunek, nie ma mety marzeń, jest byle dalej od startu :/ gdziekolwiek byle nie Polska...
eh... jeszcze to czekanie na jakikolwiek odzew od kogokolwiek... a ja taka niecierpliwa
27.03.2014
Mamy pierwszą odpowiedź na wysłaną ofertę ! Tylko czemu akurat na tą, którą kliknęłam przez pomyłkę, chcą wysłać CV zupełnie gdzie indziej? :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz